Za patriotyczną postawę mieszkańców, za opór wobec niemieckiego okupanta, za tworzenie zbrojnej organizacji mającej walczyć z odwiecznym wrogiem zapłacili mieszkańcy. I to nie w zbrojnej walce, ale katowani podczas przesłuchań przez oprawców, rozstrzelani i wrzuceni do dołu po wapnie.
W rocznicę mordu, jak co roku odbyły się msze wotywne za poległych – rano w kościele w Rudawie, gdzie na pobliskim cmentarzu we wspólnym grobie od marca roku 1945 spoczywają szczątki ofiar pacyfikacji. Wieczorem w nowo wybudowanym kościele parafialnym p.w. św. Brata Alberta w Radwanowicach. W koncelebrze uczestniczyli ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski i ks. rektor Marek Cholowa. W wygłoszonej homilii ks. rektor nawiązał do wydarzeń lipca 1943 roku. Wspomniał o ofiarach, których śmierć z rąk okupanta woła głośno o prawdę i pamięć. Stwierdził – mając w pamięci napis na cmentarzu w Zakopanem na Pęksowym Brzyzku – „Narody tracąc pamięć – tracą życie”, że dopóki trwa pamięć mieszkańców o zamordowanych, dopóki na miejscu kaźni i na mogiłach leżą świeże kwiaty i palą się znicze, dopóty zachowamy swą narodową tożsamość i niepodległość.
Po uroczystej mszy poczty sztandarowe strażaków OSP Radwanowice, szkoły integracyjnej im. Ofiar Pacyfikacji i Fundacji im. św. Brata Alberta oraz zgromadzeni mieszkańcy przeszli na miejsce egzekucji. Tam wspólną modlitwą uczcili ofiary pacyfikacji. Przedstawiciele środowisk i rodzin złożyli kwiaty i zapalili znicze. Chwilą ciszy zakończyły się skromne uroczystości.
